Kategorie: Wszystkie | INNE | wybory 2008 | włoskie życie polityczne
RSS
sobota, 26 lipca 2008

Ledwo opadł kurz po nieprzyzwoitym geście autorstwa Umberto Bossiego, rozpoczęła się kolejna zadyma. Pewna niskokosztowa linia lotnicza (no dobra, ryanair - bo w końcu kto inny?) postanowiła ów skandal polityczny przekuć na sukces marketingowy. A w praktyce wygląda to tak:

CORRIERE.IT

MINISTER BOSSI DO WłOSKICH PASAżERóW

RZąD

POPIERA WYSOKIE TARYFY ALITALII

POPIERA CZęSTE STRAJKI ALITALII

OLEWA WłOSKICH PASAżERóW

 

Nie wiedzieć czemu, chłopaki z Ligi Północnej okropnie się oburzyli. Zwłaszcza ten środkowy palec ich bulwersuje... Hm, a jeszcze kilka dni temu gest Bossiego uznawali za coś rewelacyjnego...

 

czwartek, 24 lipca 2008

Pewnie trudno byłoby znaleźć osobę bez poczucia dużego niesmaku obserwującą życie polityczne w Polsce, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę wydarzenia ostatnich dni. Ale także w Italii - w końcu kraju o (przynajmniej teoretycznie) bardziej ugruntowanej demokracji niż ta polska - mają miejsce różne rzeczy. Rzeczy nieprzyzwoite, moim zdaniem.

Kilka dni temu lider Ligi Północnej Umberto Bossi, który zasiada obecnie w fotelu ministra ds. reform w rządzie Berluski, przedstawiał na publicznym spotkaniu najnowsze pomysły gabinetu. Swoim zwyczajem postanowił przy okazji poruszyć kwestię federalizmu, czyli żelaznego punktu programu Ligi.

I tu się zaczęło. "Nie musimy być dłużej niewolnikami Rzymu. Hymn mówi, że Italia jest niewolnicą Rzymu... (Nieprawda. Bossi bardzo umiejętnie wymieszał słowa hymnu, który w rzeczywistości mówi o Italii jako zwycięstwie Rzymu - przyp. montalbanosono)". I okrasił powyższe słowa następującym gestem:

(foto Cavicchi)

A potem kontynuował: "Musimy walczyć przeciw centralistycznej kanalii. Jest piętnaście milionów ludzi gotowych bić się o ich wolność. Albo otrzymamy reformy, albo będzie bitwa i zdobędziemy naszą wolność".

No i pozostając w konwencji folkloru politycznego. Oto posłanka Alessandra Mussolini, która podczas obrad parlamentu zadedykowała włoski hymn Umberto Bossiemu:

wtorek, 15 lipca 2008

Wydawało się przez pewien czas, że ratyfikacja Traktatu Lizbońskiego napotka pewne problemy również w Republice Włoskiej (choć - i jest to tzw. oczywista oczywistość - nikt nie zwrócił na to uwagi, bo na pierwszy plan medialny wysunął się polski prezydent). Wydarzenia dzisiejszego poranka zdają się jednak przesuwać Italię do obozu zwolenników najnowszego wykwitu ideologiczno-politycznego wysiłku eurokratów.

Fini&Barroso

(fot.ANSA) 

Zgodnie z doniesieniami Włoskiej Agencji Prasowej ANSA przewodniczący włoskiej Izby Deputowanych Gianfranco Fini zapowiedział w rozmowie z szefem Komisji Europejskiej ratyfikację Traktatu "przed przerwą letnią", bowiem "bez ratyfikacji UE 27 państw jest niemożliwa do rządzenia".

Jose Manuel Barroso zaznaczył, iż "ratyfikacje są procesami krajowymi i żaden kraj członkowski nie decyduje za innych". 

wtorek, 08 lipca 2008

W zasadzie to było łatwe do przewidzenia. Dwóch politycznych showmanów, czyli George W. Bush i Silvio Berlusconi, na dodatek w jednym miejscu - jakaś heca była nieuchronna.

Tym razem nie wydarzyło się jednak nic takiego:

ani takiego:

Tym razem bowiem źródłem "afery" stały się materiały rozpowszechnione wśród dziennikarzy przez służby prasowe amerykańskiego prezydenta. Jak bowiem podaje "Il Corriere della Sera" w przeddzień rozpoczynającego się w Japonii szczytu G8 żurnaliści mogli przeczytać, że "włoski premier to jeden z najbardziej kontrowersyjnych liderów w historii kraju znanego z korupcji na szczeblu rządowym". Przywołano ponadto niektóre ciekawostki z biografii Berluski, jak na przykład fakt, iż jako młody chłopak "zarabiał, organizując spektakle z marionetkami, na które sprzedawał bilety wstępu" czy też jego czasy uniwersyteckie, kiedy to Silvio-student prawa w Mediolanie "sprzedawał odkurzacze, śpiewał na luksusowych statkach pasażerskich, robił portrety i odrabiał prace domowe innych studentów w zamian za pieniądze".

Nie minęło kilka godzin, gdy rzecznik Białego Domu wystąpił listownie z przeprosinami za umieszczenie wśród materiałów prasowych "nieoficjalnej biografii premiera Berlusconiego używającej języka obraźliwego zarówno wobec premiera Berlusconiego, jak i narodu włoskiego".

A co na to sam zainteresowany? Przeprosiny przyjął, a na sprawę machnął ręką. I luzik jest.

czwartek, 26 czerwca 2008

Przeglądając włoskie serwisy informacyjne, natrafiłem na element akcji Unii Europejskiej przeciw stosowaniu tortur. Nie wiem, czy polskie media juz o tym doniosły/pokazały poniższy spot, ale - jako że inicjatywę uważam za ciekawą i godną poparcia - pozwalam sobie zaprezentować go także na moim blogu:

15:32, montalbanosono , INNE
Link Komentarze (1) »
niedziela, 22 czerwca 2008

Między kolejnymi wyjazdami służbowymi a kibicowaniem piłkarzom, walcząc jednocześnie z padającym łączem internetowym z przykrością przyznaję, że nie mam czasu na śledzenie włoskiego życia publicznego L To znaczy rzucam przy byle okazji okiem na nagłówki artykułów, dochodzę jednak do wniosku, iż nic wielce ciekawego ostatnio się nie wydarzyło. Stąd dziś kolejny news niepolityczny, za to do bólu włoski.

Mianowicie wczoraj Turyn stał się miejscem obchodów Nu-day, czyli święta Nutelli J Było rzecz jasna bardzo słodko, a impreza cieszyła się olbrzymią popularnością, bo kto choć troszkę poznał Italię i jej mieszkańców, wie dokładnie, jaki status w każdym włoskim domu posiadają słoiczki z charakterystyczną białą etykietą... Na tę szczególną okoliczność stworzono specjalną stronę internetową, zaś do uczestnictwa w zabawie zapraszał poniższy spot:

I jeszcze ciekawostka. Produkowana od 1964 roku Nutella jest - jak wynika z badań przywołanych przez agencję ANSA - przez 45% Włochów postrzegana jako "produkt typowy" (po serze parmigiano reggiano, ale przed gotowaną szynką - prosciutto cotto).

A oto jeden ze starszych spotów reklamowych Pani Nu:

17:36, montalbanosono , INNE
Link Komentarze (1) »
czwartek, 12 czerwca 2008

Nie, nie mam zamiaru pisać o leciwym już dosyć filmie. Przywołuję po prostu słowa, którymi określili przyjazd George'a W. Busha do Rzymu niektórzy z "witających" go manifestantów.

(Fotogramma)
(fot. Fotogramma)

Amerykański prezydent odbywa właśnie tour po Europie, a że Włosi od lat należą do bliskich sojuszników USA (na terytorium Italii rozmieszczonych jest zresztą kilka wojskowych baz amerykańskich), to wizyty w Wiecznym Mieście nie mogło zabraknąć.

Dziś miało już miejsce spotkanie George'a z Prezydentem Republiki Włoskiej Giorgio Napolitano. Panowie rozmawiali w cztery oczy przez ok. 40 minut i chyba było sympatycznie. "Wejście smoka" możemy zobaczyć dzięki RepubblicaTV:

Wieczorem amerykański przywódca spotyka się z Silvio Berlusconim, więc na pewno będzie wesoło. Tymczasem już jest na swój sposób rozrywkowo, bowiem wizycie prezydenta USA towarzyszą (standardowo zresztą) liczne protesty. Jak na przykład te wczorajsze:

Co ciekawe, silne wsparcie osobowo-werbalne dla protestujących komunistów, antyglobalistów, alterglobalistów i innych -istów stanowią wkurzeni mieszkańcy Rzymu, którym przez opisywaną wizytę pozamykano ulice i odcięto dostęp do części komunikacji miejskiej...  

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8